Domek z różowym zającem

  • 02.18.19

Wybrali życie z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Agata i Radek z dziećmi Beniem ( 1,5 r) i Franiem ( 3,5 r) mieszkają w 300 metrowym domu pod lasem w okolicach Płońska.  Jak mówią telewizor nie jest Im do niczego potrzebny, każdego dnia mają bowiem cudowny serial za oknem  z udziałem saren, czy  bażantów. Ci głowni bohaterowie dostarczają prawdziwych emocji.

Muubi: Przestrzeń i ciepła domowa atmosfera – to pierwsze moje wrażenia po przekroczeniu progu.   W związku ze swoją pracą odwiedzam wiele domów i z reguły te, które robią na mnie wrażenie są zaprojektowane  przez architektów. Zastanawiam się jak to możliwe, by bez doświadczenia wykończyć tak ogromną powierzchnię?

Agata:  Kiedyś studiowałam architekturę krajobrazu i tam nauczyłam się rysować…

Muubi: A jednak…

Agata: Tak, to się bardzo się przydało i pomogło szczególnie przy współpracy z wykonawcami, stolarzami. Wszystko było zwymiarowane, przeniesione na papier milimetrowy.  Oni byli zachwyceni, a ja byłam spokojna, że proporcje nie będą zaburzone, że wszystko będzie wyważone, przecież na samym początku to ja musiałam najpierw to zobaczyć.

Wszystkie rzeczy, każdy mebel, szafka, czy półka zostały  wcześniej  narysowane.

Muubi:  Czyli w tym tkwi tajemnica projektu…

Agata: Tak, ale naprawdę wszystko zaczęło się około czterech lat przed budową domu od obserwacji życia… Mieszkaliśmy wtedy w dwupoziomowym dużym  mieszkaniu,  w którym mimo dużej przestrzeni wiele rzeczy nam przeszkadzało. Mimo, że nie jesteśmy z natury zbieraczami,  nie mogliśmy zapanować nad porozrzucanymi rzeczami.

Każdego dnia obserwowałam naszą codzienność pod kątem funkcjonalności wnętrza.  Dwa poziomy okazały się męczące, szczególnie, gdy pojawiły się dzieci. I  nie chodzi wyłącznie o kwestie bezpieczeństwa.  Zabawki, bibeloty, ubrania każdego dnia były przenoszone z góry na dół i z powrotem, więc wiedzieliśmy, że nasz dom będzie miał całą strefę dzienną na jednym poziomie, a przecież gabaryty działki na to pozwalały. Nasz dom jest  dwupoziomowy, z tym, że  góra przeznaczona jest tylko dla gości. Całe nasze życie toczy się na dole. Tu mamy kuchnię, jadalnię,  salon, pokoje dzieci i sypialnię.  Takie wyobrażenia mieliśmy od samego początku. Sam dom został wybrany z gotowego projektu,  nasz przyjaciel architekt pomógł nam w przekształcaniu według naszych sugestii.

Muubi: Decyzja  o projektowaniu 300 metrowej powierzchni zmusza do podejmowania dziesiątek decyzji każdego dnia. To duże obciążenie. Czy nie byłoby łatwiej stworzyć przestrzeni pod okiem architektów?

Agata:  Wzięłam proces projektowania na siebie, choć wcześniej próbowaliśmy współpracować z architektami, ale niestety nie mogliśmy dojść do wspólnego porozumienia. Ja wiedziałam do czego dążę,  czego chcę i uznaliśmy, że damy sobie radę sami. To było bardzo stresujące dla mnie, bo nie miałam doświadczenia. Decyzje były trudne, tym bardziej, że na przykład wybierając  tapety, patrzyłam na malutkie próbki. A przecież powierzchnia do przykrycia ściany ogromna. Dlatego nie było to łatwe. Nie mówiąc już o czysto technicznych elementach – przecież trzeba było ustalić każdy punkt świetlny, każdy włącznik światła, kontakty, wszystko opierało się na moich decyzjach. Wymagało to na pewno czasu, energii i zaangażowania. Do pewnych rzeczy musieliśmy  dojrzeć, np. tak było z zasłonami, ale dzięki temu, że daliśmy sobie czas na przemyślenie,  efekt okazał się zgodny z wyobrażeniami.  Myślę, że ta cierpliwość się sprawdziła. Tym bardziej, że w  pewnym momencie  zmęczenie dało znać o sobie. Zaczęło nam być wszystko jedno. Musieliśmy wtedy przerwać  kupowanie,  by nie popełnić błędu robiąc to za wszelką cenę. Gdy się tu przeprowadziliśmy, przez miesiąc nie mieliśmy kuchni…

Muubi: A widzę, że kuchnia to ważne miejsce dla Was?

Agata: Tak, to  najważniejsze miejsce w naszym domu, tu toczy się życie, tu spotykamy się, jemy, pijemy kawę …Gdy myśleliśmy nad rozplanowaniem szafek, urządzeń, czy włączników, próbowałam ustalić co najbardziej ułatwi nam codzienne funkcjonowanie, co  przeszkadzało nam w kuchni, jak mam teraz ustawić siebie i całe stanowiska pracy,  by było wygodnie. I  to naprawdę się sprawdziło.

Muubi: Co poza rozplanowaniem przestrzeni, funkcjonalnością  było dla Was najważniejsze? Jaki chcieliście stworzyć klimat? 

Agata: Chcieliśmy, by był to  projekt ponadczasowy. Bardzo zależało nam, by było jasno, przestrzennie.  Stąd pomysł na duże okna. Wiedziałam, że wnętrze musi być ciepłe i zarazem musi współgrać z otoczeniem, z lasem. Gdy obserwuję  to, co dzieje się w architekturze wnętrz, oglądam inne  projekty,  widzę jak wiele jest  rzeczy teraz modnych.  Zdarza się, że patrzymy na wnętrza i możemy od razu ocenić, w którym roku były wykonane, a przecież nie o to chodzi, moda przemija…

Nasz projekt oparliśmy na minimalizmie,  zdecydowanie jest tu przewaga stonowanych, spokojnych rzeczy, ale też nie chcieliśmy uzyskać efektu sterylnego, nowoczesnego domu. Dlatego na podłogę wybraliśmy drewno. Od początku nastawiliśmy się na proste   rozwiązania , które sprawią, że we wnętrzu żadne niepotrzebne przedmioty nie zakłócają spokoju. Tak jak wcześniej wspomniałam, byliśmy zmęczeni nadmiarem bibelotów.

Ten styl bardzo się sprawdza, wchodząc dalej w głąb domu, trochę mieszają się style, pojawia się art deco, a nawet glamour w sypialni, ale zdecydowanie przeważa prostota.

Franio 3,5 podbiega do mamy, wskakuje na kolana,  na pytanie gdzie chciałby zamieszkać, odpowiada, że tylko tu. Agatę i Radka czeka jeszcze stworzenie ogrodu i powieszenie obrazów, Agata jest wielbicielką sztuki. Trudno się dziwić, patrząc na efekt wnętrza,  to prawdziwa artystyczna dusza.

Muubi:  A skąd pomysł, by zamieszkać  tak daleko od dużego miasta?

Agata: . Obydwoje stąd pochodzimy, mój tata mieszka obok,  bardzo chcieliśmy tu zbudować nasz dom. Jednak nie od początku było tak piękne…Działka wyglądała fatalnie, cała zarośnięta, gdy zaczęliśmy usuwać krzaki, zobaczyliśmy jej potencjał , jaka jest piękna, jak cudownie usytuowana. Teraz jeszcze przed nami projekt ogrodu…

 

Muubi: Czyli to kolejne wyzwanie, zwłaszcza, że dzięki dużym oknom właściwie z każdego punktu domu widać to, co dzieje się za oknem.

Agata: Tak, te okna są jak obrazy. Poranek w kuchni z kawą jest fantastyczny, bo przychodzi rodzina sarenek z maluchami, bażanty, czy zające. Mamy telewizor, ale służy tylko czasami do oglądania bajek, natomiast na  co dzień wciąga nas to okno w kuchni, można się zapatrzeć siedząc z  kawką przy śniadaniu.

Uwielbiamy też  wieczory przy kominku, to są fantastyczne momenty. Trudno mi sobie wyobrazić jak będą wyglądały wieczory latem, chyba też będziemy palić w kominku.  Generalnie sam efekt domu i tego jak się tutaj mieszka, przerosło nasze wyobrażenie, choć nie wszystko jest na pewno idealne, jest nam po prostu dobrze.

                                                                                                                                                                                                                 Rozmawiała Ania Zeman 

    Zostaw komentarz: